Zhańbiony wzgardzony wyzuty ze czci
W pokorze znosiłeś dręczenie
Ile musiało być w Tobie miłości
Skoro znosiłeś takie cierpienie
Umarłeś za grzechy ludzkości
By z martwych powstać do życia
Nikt nie miał dla Ciebie litości
Dali Ci nawet ocet do picia
Wykonało się – wyrzekłeś ostatnie słowa
Zbawienie spłynęło na ziemię
Na zakrwawione ramiona opadła głowa
Oddałeś Bogu swe tchnienie
Przychodzę dziś na Golgotę
Z nadzieją miłością i wiarą
By wstawiać się za ludźmi
Którzy Cię jeszcze nie znają
