William P. Young - "Chata" - Recenzja

niedziela, 08 listopad 2009 01:00

"Chata" - dla wielu książka kultowa, dla innych przykład mistrzostwa banału i totalnej pomyłki. Lektura sprawnie połączyła różne teorie, tworząc w ten sposób niezwykle efektowną opowieść. Odnajdujemy w niej nutę stonowanej filozofii Wschodu oraz próbę odpowiedzi na stare pytanie – „gdzie jest Bóg, gdy człowiek cierpi”. Wyobraźcie sobie opowieść tak zawiłą i złożoną, że staje się niemalże obrazem filozoficznym, dając nam nową wizję Boga? Odmalowany świat jest tak przekonywujący i niesamowity, a zarazem tak niepodobny do tego, który znamy, że jawi się nam jako rzeczywistość osnuta iluzją. Autor pragnie udowodnić swoją tezę, że wszyscy żyjemy w słodkiej nieświadomości i nie wiemy jak wybaczyć, dlatego wkracza Bóg i to nie byle jaki a trójpostaciowy plus personifikacja mądrości - Sofia. Szokujący obraz jak dla mnie, zbyt dosłowny a tezy bohaterów są wypowiadane w sposób tak podniosły i patetyczny, że tracą na wiarygodności.

Lektura z elementami filozoficznymi jedynie sprawia wrażenie oryginalnej. Czy rzeczywiście powieść napisana przez syna chrześcijańskich misjonarzy Williama Younga jest oryginalna. Na pewno jest kontrowersyjna, jest swego rodzaju kijem w mrowisko, który ma nas pobudzić do myślenia. Jeżeli ktoś chce wypić kawę i przegryźć ciastkiem na werandzie z grubą murzynką która jest Bogiem, to z pewnością lektura go zadowoli. Jeżeli chcesz aby Jezus, ktoś na wzór dzisiejszego ekologa - ogrodnika  nauczył cię rzucać płaskimi kamieniami oraz chodzić po wodzie to lektura cię tam poniesie. Jeżeli Duch Święty - mała Azjatka pojawiająca się i znikająca pomoże zrozumieć osobowość kogoś bezpostaciowego, to życzę miłej lektury. Jeżeli jesteś jednak biblijnie wierzącym chrześcijaninem, zobaczysz jedynie dobrze napisaną powieść. Według mnie napisaną wzorowo. Dobrze skomponowana gra nastrojów i obrazy zmontowane mistrzowsko. Zadając pytanie, co jest nie tak z tą naszą rzeczywistością i dlaczego potrzebujemy gotowych odpowiedzi, autor rzuca nam wyzwanie na naszym chrześcijańskim poletku. Pomysł niezły, ale nie nowy dla mnie jest żywcem zaczerpnięty z filmu braci Wachowskich „Matrix”. Znajdziemy tam podobne przesłanie; załamanie znanej nam rzeczywistości i próba odpowiedzi na trudne pytanie, dlaczego czujemy się zagubieni. Odnajdziemy tam podobne odniesienia – wszystkowiedząca murzyńska wyrocznia i wybawca Anderson, są cheruby i życie jakie znamy jedynie z „Alicji w krainie czarów”. W chacie znajdziemy spotkanie z Bogiem na pograniczu jawy i snu. Ten Bóg jest tak inny, pełen miłości i ciepła że człowiek pragnie dołączyć do tej gromady i wręcz chwycić się z nimi za ręce aby „wypłoszyć złego z krzaków”. Pomysł przeniesiony z filmu mnie już nie fascynuje i plasuje lekturę w kręgu pomysłów rodem z New Age. Chyle czoła za odwagę autora, za to że podjął się ryzyka odpowiedzi „gdzie był Bóg, gdy człowiek cierpiał” Za powielenie pomysłu z wyrocznią piekącą ciasteczka - czoła niestety już nie chylę. Lektura nie wniosła nic nowego do mojego obrazu Boga wszechmogącego. Został jednak rozbity na tysiąc kawałków obraz Boga Chrześcijan. Zastanawiam się jedynie czy czytającym powieść Yanga nie wpadnie odłamek tego lustra i już na zawsze będą go nosić w sobie. To znaczy czy nie ulegną ułudzie, iż teraz dopiero poznali Boga takim jakim jest, a na prawdziwy obraz Boga wszechmogącego zostaną zaszczepieni jak Kaj z „Królowej Śniegu” Hansa Christiana Andersena, któremu odłamek zamroził serce.

Gerda

Tytuł: Chata [Gdzie tragedia zderza się z wiecznością]
Autor: William  P. Young
Tytuł oryginału: The Shack

Polski Wydawca : Nowa Proza sp.z o.o, Warszawa, Wydanie I
Bestseller nr.1 NEW YORK TIMESA

Przeczytano 1379 razy Ostatnio modyfikowano: sobota, 23 październik 2010 21:45